
Liczby z meldunków epidemiologicznych bywają czytane jak spis wszystkich zakażeń w kraju. Nie są nim z trzech powodów: część chorób w ogóle nie podlega zgłaszaniu, część zakażeń przebiega bez objawów, a część badań ma ograniczoną czułość. Poniżej co to konkretnie oznacza.
Autor: Redakcja Witalności · Aktualizacja: 2026-09-03 · Materiał informacyjny, nie zastępuje porady lekarskiej.

Bo mierzą zgłoszenia, a nie zakażenia. Składają się na to trzy niezależne mechanizmy: brak obowiązku zgłaszania dla części chorób, częsty przebieg bezobjawowy oraz ograniczona czułość badań, które te zakażenia wykrywają.
Żaden z tych mechanizmów nie jest polską specyfiką ani zaniedbaniem. Nadzór epidemiologiczny z założenia rejestruje przypadki rozpoznane i zgłoszone, więc jego wyniki opisują widoczną część zjawiska. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy liczbę zgłoszeń przedstawia się jako liczbę chorych.
W Polsce schistosomatoza, filariozy, leiszmanioza i parazytozy jelitowe nie podlegają obowiązkowi zgłaszania. Dla tych rozpoznań nie istnieje więc licznik, z którego można by odczytać roczną liczbę przypadków.
Konsekwencja jest prosta i często mylona: brak liczby nie jest liczbą zero. Jeśli ktoś szuka danych o schistosomatozie w polskich meldunkach i ich nie znajduje, nie znaczy to, że przypadków nie ma, tylko że nie są w tym systemie rejestrowane. To dotyczy również parazytoz jelitowych, czyli tej grupy, która u wracających podróżnych jest rozpoznawana najczęściej.
Widać choroby objęte nadzorem. Meldunki NIZP PZH–PIB za 2025 rok (dane wstępne) podają:
| Choroba | Zgłoszenia 2025 |
|---|---|
| Giardioza | 2 788 (zapadalność 7,45) |
| Kryptosporydioza | 249 |
| Malaria | 55 |
| Bąblowica | 50 |
| Włośnica | 5 |
Dla porównania w 2023 roku zgłoszono 43 przypadki malarii importowanej i 67 przypadków dengi. To liczby rzędu kilkudziesięciu rocznie, i tak też należy je czytać: jako obraz zdarzeń rozpoznanych i zgłoszonych w kraju, w którym rocznie za granicę wyjeżdżają miliony osób.

Znacznie więcej, niż podpowiada intuicja, a przy części pasożytów bezobjawowość jest regułą, nie wyjątkiem.
Zakażenie bez objawów nie trafia do lekarza, więc nie trafia też do statystyki. To pierwszy i najtrudniejszy do oszacowania powód, dla którego liczby są zaniżone.
Nie, i źródła mówią o tym otwarcie. Eozynofilia w morfologii, traktowana potocznie jak przesiew w kierunku pasożytów, ma według CDC „słabą czułość”, a zalecenie brzmi: powtórzyć oznaczenie po kilku tygodniach lub miesiącach.
Badanie kału również ma ograniczenia. CDC zaleca pobranie próbek przez 3 lub więcej dni, a przy węgorczycy stwierdza, że badania kału na jaja i pasożyty są „często ujemne” i potrzebna jest serologia. Sama serologia bywa różnie czuła: przy bąblowicy wielojamowej wykrywa zakażenie w ponad 95% przypadków, ale przy postaci jednojamowej czułość podawana jest jako 60–90%.
Do tego dochodzi czas. Serologia w kierunku Schistosoma staje się według CDC najczulsza dopiero 8–10 tygodni po ekspozycji, a NaTHNaC wskazuje serokonwersję w 8–12 tygodniu. Badanie wykonane wcześniej może dać wynik fałszywie ujemny, który w statystyce nie pojawi się nigdy.
Tak, i to wprost. ECDC zaznacza, że dane nadzoru dla echinokokozy „odpowiadają jedynie niewielkiej części rzeczywistej chorobowości echinokokozy w Europie”, wskazując jako przyczyny bezobjawowych nosicieli oraz niedodiagnozowanie i błędne rozpoznania.
To istotne również dlatego, że bąblowica wielojamowa jest w Polsce zakażeniem rodzimym. ECDC opisuje Echinococcus multilocularis jako endemicznego w populacji lisów w Europie Środkowej i wymienia Polskę obok Francji i Niemiec wśród krajów zgłaszających najwięcej przypadków u ludzi: 26 w 2022 roku, a w latach 2018–2021 kolejno 19, 25, 6 i 11. Przy chorobie z bezobjawowym okresem wylęgania trwającym według WHO 5–15 lat rejestr zawsze pokazuje przeszłość, a nie stan bieżący.

Z modeli, a nie z rejestrów, i to jest osobna pułapka. Przykładem jest anisakioza: ECDC nie prowadzi nad nią nadzoru, więc wszelkie roczne liczby zapadalności dla Unii Europejskiej krążące w internecie są szacunkami modelowymi, a nie danymi nadzoru. W latach 2010–2022 w UE zgłoszono 11 ognisk.
Różnica ma znaczenie praktyczne. Szacunek modelowy odpowiada na pytanie „ile mogłoby być” przy określonych założeniach, a dane nadzoru na pytanie „ile zgłoszono”. Zestawienie jednej liczby z drugą w tym samym akapicie tworzy wrażenie skali, którego żadne z tych źródeł nie potwierdza.
Zaniżona statystyka nie jest dowodem na ukrytą epidemię. Jest dowodem na to, że rejestr mierzy rozpoznania. Ta sama ostrożność działa w obie strony.
Dobrze pokazuje to polska praktyka kliniczna. W Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni w 2023 roku wśród 159 hospitalizowanych etiologię ustalono w 49,7% przypadków. To ośrodek referencyjny badający pacjentów z objawami, a mimo to około połowa rozpoznań pozostaje bez nazwy. Jednocześnie CDC podaje, że badanie przesiewowe zdrowych krótkoterminowych podróżnych nie jest rutynowo konieczne, a w biegunkach podróżnych bakterie odpowiadają za 75–90% przypadków, pierwotniaki zaś za około 10% rozpoznań.
Wniosek praktyczny: liczby z meldunków warto traktować jako dolną granicę tego, co się dzieje, a decyzję o badaniu opierać na objawach i ekspozycji, nie na statystyce. Zakres i termin badań ustala lekarz.
Schistosomatoza, filariozy, leiszmanioza i parazytozy jelitowe. Dla tych rozpoznań nie istnieje krajowy licznik, więc brak liczby w meldunkach nie oznacza braku przypadków.
W 2023 roku zgłoszono 43 przypadki malarii importowanej, a w meldunkach za 2025 rok (dane wstępne) 55 zgłoszeń. Dla porównania dengi w 2023 roku zgłoszono 67 przypadków.
Bo część zakażeń przebiega bezobjawowo i nie trafia do lekarza. CDC podaje, że w amebozie choruje tylko około 10–20% zakażonych, a w węgorczycy większość zakażonych nie ma żadnych objawów.
Tak. W raporcie o echinokokozie ECDC zaznacza, że dane nadzoru odpowiadają jedynie niewielkiej części rzeczywistej chorobowości w Europie, wskazując na bezobjawowych nosicieli oraz niedodiagnozowanie i błędne rozpoznania.
Nie zawsze. CDC zaleca badanie kału przez 3 lub więcej dni, a przy węgorczycy zaznacza, że badania kału bywają często ujemne i potrzebna jest serologia. Serologia w kierunku Schistosoma staje się najczulsza dopiero 8–10 tygodni po ekspozycji.
ECDC nie prowadzi nadzoru nad anisakiozą, więc roczne liczby zapadalności dla UE są szacunkami modelowymi, a nie danymi nadzoru. Dane nadzoru mówią o 11 ogniskach zgłoszonych w UE w latach 2010–2022.
CDC podaje, że badanie przesiewowe zdrowych krótkoterminowych podróżnych nie jest rutynowo konieczne. Wskazaniem są objawy albo konkretna ekspozycja, a zakres i termin badań ocenia lekarz.
Czytasz nas regularnie?
Dodaj Witalności jako preferowane źródło w Google — nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania i podsumowaniach AI.